Dzisiaj mamy "Ciernie i chrupki"! Może i temat wydaje się trochę dziwny, ale muszę przyznać, że pisało mi się naprawdę dobrze. Na początku nie mogłam złapać wątku, niezbyt wiedziałam, co dokładnie chcę pokazać, ale kiedy już mi się to udało, było naprawdę, naprawdę dobrze.
Mam tylko wrażenie, że moje opowiadania wychodzą tak na jedno kopyto... Wydaje mi się, czy rzeczywiście powinnam coś pozmieniać w kolejnych?
***
Słodycz, której poszukuję
Słodycz, której poszukuję
Chłopczyk siedział na huśtawce i
obserwował inne dzieci. Przedszkolanki już dawno przestały zawracać sobie głowę
zintegrowaniem malca z pozostałymi. Nigdy nie wykazywał jakichkolwiek chęci do
kontaktów z rówieśnikami. Początkowo nawet pozostałe dzieci starały się
zapraszać go do zabawy, ale nigdy się nie zgadzał. A nawet jeśli czasem
przyjmował zaproszenie, milczał i po pewnym czasie ponownie odsuwał się od
grupki. Każdy po prostu uznał, że nie lubi towarzystwa innych dzieci i
przestano się nim przejmować.
- Hej, chodź pobawić się z nami!
- Podbiegła do niego dziewczynka w różowej sukieneczce i z krótkimi włoskami
związanymi w kucyki. Ona była najbardziej wytrwała i nadal co jakiś czas
starała się zachęcić chłopca do zabawy.
- Nie chcę.
- Ale dlaczego? - Zrobiła
naburmuszoną minę, niezadowolona z otrzymanej odpowiedzi.
- Po prostu nie chcę.
Chłopiec odwrócił głowę, nie
chcąc patrzeć ani na nią, ani na pozostałe dzieci. Obrażona dziewczynka
pobiegła z powrotem do swoich kolegów. Na tę chwilę i ona nie chciała mieć nic
wspólnego z chłopcem.
***
Powoli jadł przygotowaną przez
mamę kanapkę. Nie był zbyt głodny, ale wiedział, że mama martwiłaby się, gdyby
jej nie zjadł.
- Musisz mieć siłę, żeby bawić
się z dziećmi - mówiła zawsze, gdy dawała mu śniadanie. Nieustannie sądziła, że
nauczycielki w szkole przesadzają, mówiąc, że jej syn nie rozmawia z kolegami z
klasy. Wiedziała, że nie jest zbyt energiczny, że lubi samotność, ale wierzyła,
gdy chłopiec mówił, że nie ma się czym martwić. A on po prostu nie chciał
sprawiać żadnych kłopotów, więc pozwalał mamie na to.
Ugryzł kolejny kawałek, potem
kolejny i jeszcze jeden... Jadł powoli, aby zająć sobie całą przerwę. Inne
dzieci biegałyby z tą kanapką i pochłaniały ją w zastraszającym tempie. Trudno
się dziwić, skoro dla nich te kilka minut zawsze pełnych jest wrażeń.
Tymczasem on tylko siedział i
czekał, nie chcąc zbliżyć się do nikogo.
***
Śmiechy, burzliwe dyskusje,
proste pogawędki... To właśnie tworzyło ogromny gwar na korytarzach. Kiedy
teraz o tym myślał, wolał hałas dziecięcych zabaw. Wtedy przynajmniej wszystko
było szczere... Dobra zabawa, uśmiechy na twarzach - to były prawdziwe
twarzyczki szczęśliwych dzieci. Teraz sam nie wie, które twarze są prawdziwe, a
które fałszywe. Każdy zachowywał się inaczej wśród innych ludzi, każdy w ten
sposób ukrywał prawdziwego siebie. Zawsze go to przerażało. Nie chciał mieć z
tym nic wspólnego.
- Dlaczego znowu siedzisz sam? -
Koleżanka z klasy pochyliła się nad jego ramieniem, starając się dostrzec jego
twarz. Powstrzymał westchnięcie. W przedszkolu zachowywała się tak samo. W
podstawówce chodzili do innych szkół, więc nikt nie próbował z nim rozmawiać.
Teraz ponownie widzą się codziennie, a ona z jeszcze większym uporem stara się
z nim zaprzyjaźnić.
- Lubię być sam.
Ton jego głosu jasno ucinał
rozmowę. Zrezygnowana dziewczyna wycofała się, obiecując sobie, że następnego
dnia spróbuje ponownie. Tymczasem on starał się nie słuchać otaczających go
rozmów. Nie mógł znieść tej nieszczerości naokoło.
***
Czasem ma wrażenie, że wszystko
już go przytłacza. Od dziecka jest sam, już lata temu odsunął się od ludzi.
Jednak z roku na rok odczuwa to coraz dotkliwiej. Nawet nie pamięta, dlaczego
to zrobił. Potrafi tylko powiedzieć, że w pewnym momencie sam zaczął żyć w
kłamstwie, którego tak nienawidził.
Zawiązał sznurówki butów, wziął
plecak z podłogi i wyszedł. Szedł prosto do celu, aby po chwili wejść w gwar
szkolnego korytarza. Ten gwar przepełniony fałszem. Nawet jeśli jest w nim choć
odrobina szczerości, nie można jej wyczuć. Ludzie uśmiechają się do siebie
mimo, że wcale nie mają ochoty na rozmowy. Twierdzą, że cieszą się z
weekendowego wyjścia mimo, że nie zgodzili się na nie z sympatii do danej
osoby, tylko z czystej chęci posiadania towarzystwa. To jest właśnie ten
zakłamany świat. Ludzie zrobią wszystko, aby tylko nie zostać całkiem samym.
Czasem im zazdrościł. Nigdy
nikomu by o tym nie powiedział, ale taka jest prawda. Chciałby znaleźć się na
miejscu tej dziewczyny, która rozmawia z koleżankami o najlepszych podkładach i
tuszach do rzęs, chociaż używa ich tylko po to, żeby zainteresowały się nią.
Nie miałby nic przeciwko byciu tym najlepszym uczniem w klasie, z którym zadają
się tylko dla spisywania zadań i ściągania na sprawdzianach. Oni mają ludzi
wokół siebie. On jest całkiem sam.
Lubię być sam. - To
wierutne kłamstwo, w które nawet on przestał już wierzyć. Jednak co powinien
zrobić? Sam już zagubił się w swoim własnym świecie. Sam już nie wie, co według
niego jest lepsze. Postanowił przetrwać swoje życie i najwyraźniej tylko to mu
pozostaje.
Wracając do domu zawsze mijał
plac zabaw, z którego dochodziły szczere śmiechy. Może gdyby jako dziecko
potrafił właśnie tak śmiać się z innymi, nie czułby się tak w tej chwili...
Rzadko zbaczał z drogi, tego dnia
jednak postanowił zerknąć na wesołe maluchy. Liczył, że chociaż to pozwoli mu
na moment zapomnieć o tym, jak się teraz czuje. Usiadł na trawie nieco oddalony
od wszystkich dzieci. Nie chciał zbliżać się za bardzo, planował tylko chwilę
na nie popatrzeć. Słyszał, jak do siebie wołają i śmieją się razem, czy też jak
czasem wywiązuje się między nimi drobna sprzeczka, bo nikt nie chce szukać
podczas gry w chowanego. Nawet te beztroskie lata stracił, nie zdając sobie z
tego sprawy.
Nie zorientował się, kiedy
przykucnęła przed nim malutka dziewczynka. Był zbyt pogrążony w swoich myślach
i żalu.
- Hej! - Gwałtownie podniósł
głowę i zobaczył ją. Duże oczka, sukieneczka w kwiatki, włosy związane w
warkoczyki - śliczny maluch w wieku przedszkolnym.
- Cześć... - Kompletnie nie
wiedział, czego może się po niej spodziewać. Nie był przyzwyczajony do takich
sytuacji. Dotychczas tylko jedna osoba starała się w jakiś sposób do niego
zbliżyć. A on niezmiennie odpychał ją od siebie.
- Dlaczego jesteś smutny? - Nie
wiedział, co odpowiedzieć. Czasem dzieci nad wyraz dobrze potrafiły odczytać,
co siedzi w głowach innych ludzi. Były też przy tym bardzo bezpośrednie. - Nie
bądź smutny...
- Nie przejmuj się, mała. -
Delikatnie pogłaskał ją po głowie i bezskutecznie próbował się uśmiechnąć.
Grymas jego ust utwierdził dziewczynkę w przekonaniu, że coś jest nie tak. Zamyśliła się na chwilkę, po czym gwałtownie
wstała i pobiegła w kierunku placu zabaw. Szybko wróciła, trzymając w rękach
jakąś paczuszkę. Wsadziła do niej rączkę.
- Masz! Dzięki temu nie będziesz
smutny! - Podała mu coś, co przed chwilą przyniosła. Zdziwiony zauważył, że
jest to chrupka. Kolorowa, prawdopodobnie owocowa. I zapewne bardzo słodka.
Wpatrywał się w prezent przez
dłuższy czas, a następnie ugryzł kawałek. Tak jak sądził - była słodka i
smakowała jabłkiem. Dziewczynka dalej nie odrywała od niego wzroku i uważnie
obserwowała reakcję chłopaka. On natomiast żuł powoli, ciągle zastanawiając
się, o co jej chodziło. Dlaczego dała mu chrupkę? Co chciała mu w ten sposób
powiedzieć?
- I jak? Dobre?
Najpierw po prostu spojrzał na
nią zdziwiony, a potem zaczął się śmiać. Nawet nie pomyślał, że dziecku może
chodzić tylko o smak. Zamierzał w zwykłej chrupce doszukiwać się głębszego
przekazu, a tymczasem to było takie proste. Chrupka miała być dobra. A smak tej
chrupki miał poprawić mu humor.
Pokiwał twierdząco głową i włożył
pozostałą część smakołyku do ust. Twarz dziewczynki rozjaśnił uśmiech i usiadła
obok niego, sama wgryzając się w swoją chrupkę. Podsunęła mu pod nos kolejną i
sama wzięła jeszcze jedną. Nigdy by nie pomyślał, że kiedykolwiek będzie
pocieszany przez dziecko i to w taki sposób.
Siedzieli na trawie, zajadając
słodkie chrupki, dopóki nie zjedli całej paczki. Wtedy dziewczynka wstała i z
uśmiechem pożegnała się z chłopakiem.
- Nie bądź więcej smutny, dobrze?
- Dobrze. - Pogłaskał ją po
głowie i uśmiechnął się tym razem w pełni szczerze. - Dziękuję za chrupki.
Nigdy nie sądził, że to, co
dręczyło go przez lata okaże się takie proste. To, co powinien zrobić to nie
odsunięcie się od świata, tylko poszukanie w nim szczerości. Nie powinien
czekać, aż słodka chrupka sama do niego przyjdzie - sam może ją znaleźć i
zacząć cieszyć się smakiem. Tylko musi stać się tak otwarty, jak ten malec
sprzed chwili.
Nadal z uśmiechem na ustach wstał
i wrócił do domu. Obiecał sobie, że tym razem już nie będzie doszukiwał się
wszędzie kłamstw, a dostrzeże to, co prawdziwe. A powinien zacząć od pewnej
osoby, która najprawdopodobniej zawsze była wobec niego szczera. Tylko on,
pogrążony w swoim własnym świecie, nie potrafił dostrzec niczego innego, niż ogarniających
go na każdym kroku wątpliwości.
Heroine
To moje ulubione opowiadanie twojego autorstwa!
OdpowiedzUsuńŚwietnie uchwyciłaś relacje między dziećmi i nastolatkami, bardzo podobał mi się też pomysł i... Sama nie wiem, dawno nie czytałam tak ciepłego opowiadania. Naprawdę, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że uśmiecham się jak głupek do komputera. Zdecydowanie bardzo mi się podoba! Jedyne, do czego bym się chyba przyczepiła to poprawność. Wydaję mi się, że powinno być "Słodycz, której poszukuję", bo to jednak dopełniacz - kogo?czego? poszukuję/szukam. Ale naprawdę nie mogę przestać się zachwycać tą prostotą chrupek!