niedziela, 12 marca 2017

WYZWANIE #1: Różnokolorowe kwiaty

Pierwsze opowiadanie za mną. Pierwszy temat wybrała Navi - "Życie - patchwork". Nie wiem, czy oddałam ideę tematu, pisałam po prostu to, co przyszło mi do głowy. Nie byłam pewne, czy jako tytuł pozostawić temat, czy jednak nadać jakiś inny, ale w tym wypadku postanowiłam go zmienić.
Cóż, nie rozwodzę się już i życzę miłego czytania!

***
Różnokolorowe kwiaty


               Siedziała na parapecie na oknie i wpatrywała się w ludzi przemykających po chodnikach, w samochody jadące po mało ruchliwych ulicach i wybiegające im przed samą maskę koty, w lecące ptaki, bawiące się psy... Wpatrywała się we wszystko, co potrafiła dostrzec. Nawet w leniwie bujające się gałęzie, w poruszane przez wiatr źdźbła trawy i piękne kwiaty rosnące wzdłuż drogi. Ta okolica była naprawdę przepiękna.
               Wzdrygnęła się, gdy usłyszała cichy szelest otwieranych drzwi. Rzadko ktoś przychodzi do jej pokoju bez pukania. Odwróciła głowę od okna i spojrzała na przybysza. Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła swoją dobrą koleżankę z klasy, Paulinę. No tak, pomyślała, przecież tylko ona nie zawraca sobie głowy pukaniem czy nawet choć krótkim powitaniem.
               - Kalina, wstawaj! Idziemy. - Chwyciła ją za ramię i siłą zrzuciła z parapetu. Nawet nie dała jej czasu na poruszenie się, a tym bardziej na jakąkolwiek odpowiedź. Pociągnęła koleżankę i wyszły razem przed dom. Dopiero gdy szły już wzdłuż chodnika miała okazję na zadanie pytania.
               - Dokąd chcesz iść?
               - Sama nie wiem... Gdziekolwiek, byle z tobą! - Uśmiechnęła się i ruszyła przed siebie. Kalina bez słowa poszła za nią. Była przyzwyczajona do takiego zachowania koleżanki. Z reguły szła gdzieś na oślep, tam, gdzie ją nogi poniosą. Ostatnio coraz częściej zabierała ze sobą Kalinę i razem spacerowały po okolicy bez żadnego konkretnego celu, podziwiając to, co akurat zobaczą, czy rozmawiając o mało ważnych sprawach.
               - Hej, spójrz tutaj! - wykrzyknęła Paulina, pokazując koleżance lecące ptaki. - Są takie piękne!
               Kalina uśmiechnęła się w odpowiedzi. Rzeczywiście, ptaki były wspaniałe. Leciały w takiej harmonii, poruszały serce swoim pięknem. Zwierzęta naprawdę potrafiły przyciągać wzrok i pochłaniać całą uwagę.
               Jednak wiosną można dostrzec to, co Kalina lubiła najbardziej. Kwiaty... Kwiaty są naprawdę fantastyczne. Najróżniejsze kolory, kształty, zapachy. Spoglądanie na nie naprawdę poprawiało jej humor, tak samo jak siedzenie na parapecie w swoim pokoju i obserwowanie życia, które z tamtego miejsca wydaje się być takie odległe, ale zarazem tak bliskie jej samej. Ludzie, których widzi, wiodą całkiem inne życie, ale w rzeczywistości wiele ich łączy. Każdy zawsze mówi, że ludzi wiele dzieli, każdy jest inny i tak dalej. Ona natomiast uważała, że to, co ich łączy, to fakt, że tak wiele ich różni. Brzmi dziwnie, prawda? Ale zarówno wielkie jak i małe różnice to pewien rodzaj podobieństwa. Sam fakt, że istnieją one między każdym jest podobieństwem. Jakże wszystko byłoby nudne, gdyby każdy na świecie był taki sam... Tak samo smutno byłoby, gdyby każdy kwiat był tej samej barwy, a każdy ptak śpiewałby tak samo. Jakże mało przytulnie byłoby w jej pokoju, gdyby wszystkie meble były białe, bez ani odrobiny kolorów...
               - O czym myślisz? - zapytała Paulina, pochylając się nad przykucniętą nad kwiatami koleżanką. - Totalnie odpłynęłaś.
               - Chciałabyś, żeby wszystkie kwiaty były niebieskie?
               Paulina spojrzała na nią zdziwiona i nieco zbita z tropu.
               - Dlaczego niebieskie?
               - Bo to twój ulubiony kolor. Nie chciałabyś, żeby wszystko na świecie było właśnie w twoim ulubionym kolorze?
               - Skąd wtedy miałabym wiedzieć, że to on jest moim ulubionym? - Wybuchnęła śmiechem, rozbawiona słowami Kaliny. Czasami naprawdę jej nie rozumiała, ale właśnie za to ją lubiła i dlatego uwielbiała wychodzić z nią na spacery. Bawiło ją to, jak tak ni stąd ni zowąd potrafi wyskoczyć z takimi pytaniami.
               - No właśnie. - Kalina wyciągnęła rękę i delikatnie musnęła ręką płatek tulipana. - A gdyby wszyscy ludzie byli tacy sami? Nie uważasz, że byłoby nudno?
               - Do czego zmierzasz?
               - Chodzi mi o to, że... Tak sobie myślałam, że to właśnie jest w naszym życiu piękne. Kwiaty mają różne kolory, każdy ptak śpiewa inaczej, każdy kot wygląda inaczej, nawet nie znajdziesz dwóch takich samych drzew. Tak samo z ludźmi. Jesteśmy tak różni, ale też tak do siebie podobni. Nie zawsze do siebie pasujemy, często są między nami jakieś zgrzyty, ale bez siebie nie umiemy funkcjonować.
               Paulina pomyślała wtedy o swojej ulubionej poduszce. Zrobiła ją dla niej babcia. Była bardzo kolorowa, łączyła różne wzory i materiały, które teoretycznie nie powinny się ze sobą łączyć, ale tworzyły jedną i nierozerwalną całość. Wyglądało to wspaniale. Nim zdążyła pomyśleć o tym co mówi, słowa same wychodziły jej z ust:
               - To tak, jak z moją poduszką! Wiesz, mama zawsze każe mi pozbyć się jej z zasięgu jej wzroku, bo twierdzi, że jest zbyt "pstrokata". Ale to właśnie dzięki temu nadaje życia mojemu pokojowi! Gdyby była cała w jednym kolorze, nawet w niebieskim, straciłaby ten urok. Nawet gdyby to były różne odcienie niebieskiego, nadal byłaby tylko "niebieska", już nie "pstrokata"!
               - Dokładnie.
               Milczały przez długi czas, nadal wpatrując się w kwiaty i słuchając śpiewu ukrytych wśród drzew ptaków. Uśmiechały się na samą myśl o tym, że wszystko co je otacza jest takie różne, a jednocześnie perfekcyjnie ze sobą współgra. Ale tak by nie było, gdyby nic ich nie dzieliło. Wtedy cały świat stałby się tak jednolity, tak mdły, że nawet to, co identyczne nie mogłoby do siebie pasować.
               - Świat nie może być identyczny - szepnęła cicho Paulina. - Ale ja robię się powoli głodna! - wykrzykując, poderwała się z ziemi. - Chodźmy coś zjeść. Może zobaczymy, jak różne mamy upodobania smakowe?
               Kalina zaśmiała się cicho i pozwoliła, aby Paulina znów szarpnęła ją za ramię i pociągnęła w kierunku domu. Nie rozmawiały już o niczym bardzo istotnym. Co muszą zrobić do szkoły, kiedy wyskoczą do kina... Tradycyjne, bezpieczne rzeczy, o których rozmawia chyba każdy, aby choć w pewnym stopniu zatuszować istniejące między ludźmi różnice, dając żywy dowód na to, że jednak coś nas łączy.

Heroine

1 komentarz:

  1. Robi wrażenie :)
    Przepięknie opisujesz krajobraz, bardzo sympatycznie się to czyta :D
    Jestem maniaczką przecinków, więc dostawiłabym coś tu i tam, ale nie będę nic wymieniać, bo sama błędy popełniam i nie jestem do końca adekwatną osobą do punktowania przecinków :P
    Podoba mi się, jak podeszłaś do tego tematu - tak oczywiste, ale bardzo obrazowe nawiązanie do tej poduszki jest bardzo trafne!

    OdpowiedzUsuń